PRO Majówka w Legionowie

  Cofniemy sie troche w czasie do słynnego ulubionego, długiego weekendu Polaków jakim jest Majówka.
Jak powszechnie wiadomo majówka bez przygód to słaba majówka! Dodajmy do tego przyjaciół, piękne okoliczności przyrody i mamy combo 100 pro!

Opowiada Carloz

  Przed startem w ramach rozgrzewki postanowiłem objechać ostatnie kilometry wyścigu, ponieważ trasa, a konkretnie wystający pieniek pokonały mnie podczas finishu dwa lata temu.
  Walcząc o podium, zaliczyłem efektowną glebę, tracąc kilka pozycji. W tym roku miało być inaczej... 3...2...1.... Pojechali!
  Szybko przedarłem się ze środka sektora do przodu stawki, zajmując pierwszą pozycję przy wjeździe do lasu. Przez pierwsze kilometry jechałem czujnie z przodu. Na pierwszą sekcję singli na ok 10km wjechałem na mniej więcej 10 pozycji. Ponieważ tempo było nadal bardzo mocne, nie udało mi się utrzymać czołówki. Dodatkowo podczas następnych kilometrów kilka razy nie jasne było dla mnie oznakowanie trasy i albo przestrzelałem skręty, albo skręcałem zbyt wcześnie w przysłowiowe i dosłowne krzaki ;). Traciłem kilka pozycji, potem walczyłem żeby je odrobić. I tak paro krotnie. Udało mi się dogonić grupkę w której prym wiedli zawodnicy TRW. Podkręcając tempo na ostatnich kilometrach zostaliśmy:
Ja, Rafał Kaniewski, Łukasz Giziński i Michał Kostrzewa - wszyscy z jednego teamu oraz dwóch innych. 
  Znając przebieg ostatnich kilometrów nie mogłem pozwolić sobie na objęcie prowadzenia przez  z chłopaków z TRW, bo mogło się to skończyć "odjazdem" któregoś z pozostałych. Pracowałem więc mocno, przewodząc grupce. Na ok 2 km przed metą nie zauważyłem strzałki i popełniłem błąd. Kosztowało mnie to spadek na koniec grupy. Byłem pewien, że nie mam już najmniejszej szansy na powrót na wcześniejszą pozycję. Ku mojemu zdziwieniu trójka z TRW nie odskoczyła i bardzo szybko odrobiłem stratę i na ostatni decydujący singiel udało mi się wjechać jako pierwszy. Delikatnie zwolniłem, aby złapać oddech po szalonej gonitwie. Wiedziałem, że muszę tylko pilnować i nie dać się wyprzedzić naciskającej z tyłu trójce.
  Wypadamy z lasu na ostatnią prostą. Ostatnie 400m. Zrzucam parę zębów na kasecie w dół. Staję w pedały. I ogień.... Ale....Ale nic z tego... Prawa noga skurcz! Lewa noga skurcz!!! I pozamiatane... Jeden, drugi, trzeci. Zaciskam mocno zęby, żeby w ogóle dokręcić do mety. Na ostatnich 300m tracę 3 pozycje i 3 sekundy. Podsumowując zabrakło nie dużo do pierwszej 10 Open.
  Ostatecznie 15 msce i 9 M3. Za dwa tygodnie powrót w góry. Świętokrzyskie, ale zawsze góry :) Kierunek Sandomierz. 3majcie kciuki :)
       lotto-poland-bike_2111110862_997386523666472_3921785920936088519_olegionowo_01pb_20150502_191211584711010607_997386563666468_5401405866315911469_o
                                            sbhock blaze team